Nie pozwól, by bycie mamą czy żoną sprawiło, że przestaniesz być kobietą!

Ten scenariusz zna praktycznie każda kobieta, która zdecydowała się na założenie rodziny – zmieniamy stan cywilny, wydajemy na świat pierwsze dziecko, i nawet nie zauważamy, kiedy świat zaczyna nas postrzegać już tylko jako mamy i żony, zapominając o tym, że jesteśmy przede wszystkim kobietami. W rodzinie przedstawia się nas jako „żona Andrzeja”, dostajemy listy z przedszkola zaadresowane „mama Ani”. Ba, przede wszystkim my same już przestajemy myśleć o siebie w kategorii kobieta, za to skupiamy się w stu procentach na dbaniu o porządek w domu, zdrowe zęby dziecka, nieraz dołącza do tego pakietu także praca zawodowa. Wolimy przegapić ważny odcinek ulubionego serialu niż zrezygnować w jeden wieczór z gotowania obiadu zamówienia pizzy na obiad. Nie wyjdziemy na upragnione zakupy dopóki dom nie będzie lśnił od czystości. Odwołamy wypad z koleżankami na drinka kiedy dziecko ma gorączkę, mimo, że może zając się nim tata. Musimy mieć wszystko pod kontrolą i być perfekcyjne w każdej dziecinie – tak, jak byśmy bały udział w konkursie na najlepszą mamę, zonę i gospodynię na świecie. Pytanie jednak – kto ocenia Twoje starania w tym konkursie? Czy są w nim jakieś nagrody, albo wręcz przeciwnie, sankcje z powodu niewypełnienia zadania? Czy odpuszczenie jakiejś konkurencji sprawi, że nagle wypadamy z gry?

Najczęściej jest tak, że chcemy być perfekcyjne same dla siebie – udowodnić sobie, że ze wszystkim sobie poradzimy, mimo, że obok mamy męża, który jak najbardziej chce nas w naszych pracach wyręczać. „Ja to zrobię, bo Ty zrobisz niedokładnie”. „Boże, jak Ty to robisz! Zostaw, ja to zrobię po swojemu”. Brzmi znajomo?

My wszystko wiemy lepiej i chcemy, żeby było tak, jak sobie to akurat wymyśliłyśmy – musimy mieć nad wszystkim kontrolę i nie lubimy, jak ktoś robi coś niezgodnie z naszym planem.  Sprzątamy same cały dom, bo jeszcze mąż nie daj Boże pominie bat z górnej szafki w kuchni – Ty zrobisz to przecież lepiej. Ugotujesz obiad mimo, że nie masz siły, bo mąż potrafi przyrządzać tylko niezdrowe i tłuste potrawy, a zamówienie jedzenia z restauracji już w ogóle nie wchodzi w grę. Zostaniesz z chorym dzieckiem w domu, bo tylko Ty wiesz jak poprawnie przeprowadzić inhalację dziecku, w jakich dokładnie godzinach podać mu syrop i kiedy zbijać mu temperaturę. Ominięcie jakiejkolwiek z tych czynności nie sprawi, że odpoczniemy – wręcz przeciwnie, myśl, że coś poszło niezgodnie z naszym planem lub któraś z rzeczy mogła pójść nie tak, jak sobie to zaplanowałyśmy, nie daje nam spokoju.

Co więc zrobić, aby nie brać na siebie takiego ciężaru? Wiemy, że to brzmi banalnie, ale przede wszystkim odpuścić. Musimy się nauczyć być nieperfekcyjne, żyć z myślą, że codzienność nie zawsze musi wyglądać tak, jak my ją sobie zaplanowałyśmy. Oddajmy część obowiązków domowych mężowi – to, że to on od czasu do czasu poodkurza i nie wjedzie przy tym odkurzaczem w miejsca, których Ty byś na pewno nie pominęła, nie sprawi, że dom zarośnie w brudzie i kurz rozprzestrzeni się po całym domu. Dajmy mu od czasu do czasu ugotować obiad, nawet jeśli miałoby być to za każdym razem spaghetti lub schabowe. Raz na jakiś czas w ogóle odpuśćmy gotowanie obiadu i jedźcie całą rodziną na pizzę – jedna pizza w miesiącu naprawdę nie zaszkodzi Waszemu budżetowi i zdrowiu. Powierzmy mężowi opiekę nad chorym dzieckiem, gdyż to, że będzie on wykonywał inhalację przez 3 minuty a nie 5 i nie będzie przy tym odpowiednio dociskał maski, a syrop da godzinę później niż powinien, nie sprawi, że dziecko później wróci do zdrowia. Małymi krokami uczmy się nie perfekcyjności, a z czasem okaże się, że spadł nam z serca ogromny ciężar.

Drugą rzecz, którą nie powinnyśmy, ale wręcz musimy zrobić, to znaleźć czas dla siebie. Wyjść od czasu do czasu do kina z koleżankami, pójść do fryzjera, do manikiurzystki, pojechać na zakupy, wybrać się na weekend SPA. Tak, dobrze czytasz-  Ty też masz prawo mieć piękne paznokcie i nowe ubrania, nie tylko kupować ubranka dla dziecka i chodzić z nim na przymusowe strzyżenie do fryzjera! Tak, to nie pomyłka w tekście – masz prawo wybrać się na weekend SPA nad morzem bez dziecka, np. z przyjaciółkami lub też znaleźć Spa nad morzem dla dwojga i udać się na romantyczny wyjazd z mężem. Taki weekend SPA nad morzem sprawi, że nie tylko wypoczniesz, ale przede wszystkim oderwiesz coś na chwilę myśli od wszystkich domowych obowiązków, którymi zakrzątasz sobie na co dzień głowę. Koniecznie wybierz jednak hotel nad morzem All Inclusive – co to za odpoczynek gdy musisz na wyjeździe gotować, planować posiłki i myśleć o wyborze restauracji?

Szczęśliwa kobieta to szczęśliwa mama, żona, gospodyni. Poprawa Twojego samopoczucia przyczyni się więc dobru całej rodziny – poprawi relację z mężem, gdyż będziesz mniej zmęczona i załadowana obowiązkami, a także zacieśni więzi z dzieckiem, gdyż wypoczęta mama to mama, która ma więcej pomysłów  i energii na zabawę!

To co kobietki (nie mamy, nie żony!)? Pakujemy walizki i spędzamy weekend w SPA nad morzem – zasłużyłyśmy na to za pracę na 24-godzinnym etacie!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.